Jak odzwyczaić dziecko od pieluszki?

Konkurs na Blog Roku 2015

Każde zdrowe dziecko musi w swoim życiu przejść kilka ważnych etapów. Dziś zajmę się bardzo ważną rzeczą, jaką jest odpieluchowanie. Zajmę się nią od strony praktycznej, gdyż aktualnie jestem w trakcie tego procesu, próbując odzwyczaić córkę od pieluch. Zacznijmy jednak od teorii:

1. Kiedy należy zacząć przygodę z nocnikiem?

2. Jaki okres roku jest najlepszy na naukę siusiania na nocniku?

3. Jak się do tego „wydarzenia” przygotować?

4. Jak długo trwa nauka siusiania do nocnika?

5. Jaki nocnik jest najlepszy?

Zacznę może od tego, że nie jestem żadnym ekspertem, nie jestem lekarzem, psychologiem, pedagogiem ani innym specjalistą, który miałby podstawy naukowe do wygłaszania swoich racji. Jestem mamą dwóch dziewczynek. Jedna proces odpieluchowywania przeszła 13 lat temu i uwierzcie mi, że prawie tego nie pamiętam, więc nie mogło być to wydarzenie traumatyczne. Aktualnie jestem na etapie uczenia siusiania do nocnika swojej drugiej córki, która ma rok i 9 miesięcy. Jestem więc praktykiem, który chciałby się podzielić swoim doświadczeniem oraz obserwacjami z innymi poszukującymi informacji rodzicami. Sama szukałam różnych wskazówek i podpowiedzi. Większość obszernych materiałów napisana jest przez specjalistów, którzy są teoretykami wypowiadającymi się głównie wokół jednego zdania: na każdego przyjdzie pora. Pozostałe informacje znalazłam na forach internetowych. Były to zazwyczaj krótkie, dwuzdaniowe wypowiedzi na temat konkretnego pytania. Ja postaram się to zebrać w jednym miejscu. Poza tym sama 7 dni temu zaczęłam ten proces i nie wiem na tą chwilę, kiedy on się skończy. Powiem jedynie, że efekty mnie dziś zaskoczyły. Postaram się opisać zmiany zachodzące każdego dnia.

A więc, kiedy należy zacząć przygodę z nocnikiem?

Z informacji pochodzących z „mądrych-teoretycznych” źródeł wynika, że każde dziecko jest inne i w innym czasie nauczy się siusiania na nocnik. Rozpiętość czasu jest ogromna, bo od 1,5 roku do 4 lat. W przypadku tej drugiej opcji zastanawiam się, czy w czasach, kiedy nie było pieluch jednorazowych, rodzice cierpliwie czekali z tą nauką do 4 lat? Czy dzieci, które miały przemoczone pieluchy i odparzone od ceratek pupy, chętnie paradowały w pieluchach? Przyznaję, że popytałam tu i tam, bo przecież pieluchy jednorazowe to wynalazek całkiem młody i wciąż po ziemi chodzą ludzie pamiętający czasy codziennego wygotowywania kilkunastu pieluch, suszenia, prasowania itd. Podobno w tamtych czasach dzieci znacznie szybciej uczyły się korzystania z nocników. Takie samo zdanie mają rodzice, którzy teraz używają pieluch wielorazowych, bo przecież tacy też są.

Niektóre źródła podają, że idealnym wiekiem jest okres pomiędzy 2 a 3 rokiem życia. Nadal uważam, że to zbyt późno.

Znalazłam sporo osób, które twierdzą, że najlepszym okresem jest wiek 18 miesięcy i nie należy tego przegapić, bo jeśli w tym czasie nie podejmie się próby odstawienia pieluchy to potem może się to stać niemożliwe aż do 3 roku życia. Było, nie było, ja już przegapiłam.

Inni mówią, że należy bardzo obserwować dziecko. Niektóre dzieci dają rodzicom znać, że chcą siusiu łapiąc się za pieluszkę, inne uciekają w kąt szukając intymności. Podobno dzieci gotowe na odstawienie pieluchy nie moczą jej w nocy ani podczas drzemki. Załatwiają się zaraz po wstaniu (dlatego często łatwo przegapić, czy dziecko przespało noc na sucho). Moje w ciągu dnia nie daje mi żadnych sygnałów, albo ja nie potrafię ich rozpoznać. Za to rzeczywiście wstaje z suchą pieluszką zarówno po całej nocy jak i po drzemce.

Wydaje mi się, że duże znaczenie ma nasze osobiste podejście do tematu. Nie oszukujmy się, pielucha jednorazowa to genialny wynalazek. Daje nam święty spokój, bo dziecko nawet jak zrobi siusiu nie odczuwa dyskomfortu. Przewijamy wtedy, kiedy uznamy za stosowne. Nie musimy prać i gotować, prasować, składać, czyścić z kup. Jesteśmy szczęściarzami i nie potrafimy tego docenić. Zabawa zaczyna się wraz z założeniem majtek pozbawionych pieluchy. Gonitwa za dzieckiem, dopytywanie: a chcesz siusiu? a może zrobisz siusiu? zsiusiałeś się? i tak co 10 minut na początku. I do tego przebieranie z zasikanych ubranek, ścieranie podłogi itd. Kto by do tego tęsknił? Myślę, że to jest główny powód tego, że 3-latki biegną do przedszkola w pieluszce i wtedy dopiero jest problem.

W moim przypadku było tak, że moja młodsza córka była sadzana na nocnik zanim nauczyła się samodzielnie chodzić. Miała około roku, kiedy prawie każda kupa lądowała w nocniku (zawsze kupa była rano, więc nie było problemu z celowaniem w czas) i prawie za każdym razem robiła chociaż troszkę siusiu. Były brawa, tulenie itd. Byłam dumna aż do dnia…… kiedy to moje dziecko znalazło sobie świetną zabawę. Polegała na uciekaniu z nocnika! Stwierdziłam, że jej na to pozwolę, bo dość późno osiągnęła samodzielność w chodzeniu, więc cieszyliśmy się wszyscy. Niestety okazało się, że nie łatwo nakłonić ją do powrotu na nocnik. Panie w żłobku też się poddały uznając, że nie należy jej zmuszać, bo efekt będzie odwrotny. Nie będę dyskutowała ze specjalistami. Pamiętam tylko, że starszą córkę odzwyczaiłam od pieluch bardzo szybko bo miała niewiele ponad rok.

2. Krążąca wszędzie opinia jest taka, że odzwyczajanie od pieluchy należy rozpocząć, kiedy jest ciepło.

Ja uważam, że każda pora jest dobra i szkoda czasu i pieniędzy na pieluchy jednorazowe. Ale to oczywiście moja subiektywna opinia. Postaram się jednak przyjrzeć argumentom za i przeciw.

– Latem można dziecko puścić z gołą pupą i się nie przeziębi, bo nie będzie biegać w mokrych ubrankach oraz łatwiej jest je posadzić na nocniku, kiedy przyłapiemy je, że chce siusiu.

Zgadzam się, że to wygodne, bo odpada nam pranie majtek, spodenek, rajstopek, leginsów i całej „dolnej” garderoby. Jednak uważam, że ten kij ma dwa końce. Jeśli dziecko nie ma żadnych ubranek, lub ma tylko majtki, to w sytuacji, kiedy się zsiusia, cały mocz ląduje na: dywanie, kanapie, łóżku, fotelach, podłodze, zabawkach i innych przedmiotach. Kiedy dziecko uczymy siusiania zimą, wczesną wiosną, czy późną jesienią, ma ono na sobie rajstopki lub spodenki. Siusiu, które nie zdąży trafić do nocnika (na początku praktycznie żadne siusiu u nas nie trafiało do nocnika) wsiąka w ubranka. Nasz córka robi siusiu na stojąco i zanim doleci do podłogi to ona już woła, że ma mokro. 3 razy zdarzyło mi się wycierać podłogę. Poza tym nic nie zasiusiała (narazie).

Dziecko szybciej nauczy się siusiać na nocnik, kiedy będzie odczuwało dyskomfort w postaci mokrych ubranek. Im bardziej mokre (majtki, nogawki) tym większy dyskomfort a więc latem możemy pozbawić się tego dodatkowego bodźca, dla którego nasze dziecko może chcieć wołać za potrzebą.

Co do łatwości rozbierania, żeby posadzić dziecko na nocnik, nie będę się wypowiadać, bo oczywiście lato tu wygrywa.

Musicie zdawać sobie sprawę z ilości zamoczonych ubranek. My przygotowaliśmy sobie do tego zestaw 6 par majtek. Po dwóch godzinach trzeba było jechać do sklepu po  kolejne 6 par, bo mimo prania na bieżąco i suszenia na kaloryferze, 6 par by nie wystarczyło. A więc tu najlepszą pora jest lato, kiedy pranie szybko schnie lub zima i suszenie na kaloryferze. Odradzam jesień i wiosnę, chyba, że macie mnóstwo ubranek.

Zima to jednak pora roku, kiedy większość dnia spędzamy z dzieckiem w domu. Jest łatwiej dziecko przypilnować i mamy więcej prób wysadzenia na nocnik. Latem większość czasu spędza się na spacerach a to nie sprzyja nauce, bo dziecko trudno skoncentrować będąc poza domem. Ja na naukę siusiania do nocnika wybrałam sobie okres choroby. Nie było więc mowy o żadnym wychodzeniu z domu, a córka dość dobrze się czuła, więc stwierdziłam, że spróbujemy.

3. Przygotowania.

Przede wszystkim trzeba uzbroić się w cierpliwość i nastawić pozytywnie. Musimy zdawać sobie sprawę, że nie będzie łatwo i nie będzie to szybko i być może wcale nam się nie uda za pierwszym podejściem. Lepiej się miło rozczarować niż przeżywać porażkę.

Najważniejszą rzeczą jest nocnik. O jego wyborze napiszę na koniec. My nocnik mamy już od kilku miesięcy. Zwykły, bez szaleństw, bez pozytywek, melodyjek itp. ale za to z atestem. Kolejną ważną rzeczą są majtki. I tak jak pisałam wcześniej, potrzebnych jest dużo majtek, bo na początku nauki możemy potrzebować ich bardzo wiele. Ja kupiłam w pepco majtki z myszką Minnie oraz z postaciami z bajki Frozen. Uznałam, że fajnie będzie, jak będzie to coś, co się dodatkowo spodoba córce.  Kolejną rzeczą są ubranka. Odradzam body. Zdejmowanie zasikanych ubranek przez głowę nie jest ani łatwe ani przyjemne. Więc zdecydowanie polecam matki i koszulki. Reszta garderoby według uznania. Niektórzy na czas nauki zdejmują z podług dywany.

Ja na wstępnym etapie zamierzam nadal używać pieluch do spania w nocy i w dzień (mimo, że wstaje z suchą pieluszką) oraz do wyjścia na dwór. Zimą jest zbyt zimno, żeby ryzykować chodzenie w mokrej bieliźnie.

 

4. Jak długo trwa nauka siusiania?

Nie wiem. Wiem, że dziś u nas mija siódmy dzień. Opisze pokrótce, jak to wyglądało u nas.

Dzień 1 (czwartek). Zaczęliśmy o godzinie 10.00 po zaopatrzeniu się w sklepie w bieliznę. Zaczęliśmy od posadzenia córki na nocnik. Efektu nie było. Za 20 minut powtórzyłam próbę z nocnikiem i dalej nie było efektu. Za to 5 minut później było siusiu w majtki. Po kolejnych 30 minutach znowu było siusiu w majtki, niewiele ale jednak. Posadziłam ją na nocnik, ale nic z tego nie wyszło. Zaraz po ubraniu suchych rzeczy było następne siku i za 5 minut kolejne. Zaczęłam się martwić, czy przypadkiem nie ma przeziębionego pęcherza. Nie ma to jak telefon do przyjaciela, czyli zapytałam znajomą mamę, która ma dziecko w podobnym wieku i już odpieluchowane. Dowiedziałam się, że dziecko może zatrzymywać mocz, jak tylko poczuje, że robi się jej mokro. I patrząc z perspektywy czasu chyba właśnie o to chodziło. Dziecko przyzwyczajone do pampersa nie odczuwa dyskomfortu w postaci mokrej bielizny. Dlatego siusiała na raty. Potem była przerwa na drzemkę, po której udało mi się ją wysadzić na nocnik. Reszta dnia upłynęła na przebieraniu zamoczonych majtek i spodenek oraz ręcznym praniu i suszeniu na kaloryferze. Na szczęście dla mnie, tego dnia nie było kupy. Uczciwie mówiąc byłam załamana. Nobla dla wynalazcy pieluchy jednorazowej!!!!

Dzień 2 (piątek). 7.30 pobudka i siku na nocnik. Ogromna ilość. Byłam zdziwiona, że tak małe dziecko może pomieścić takie ilości moczu w pęcherzu. Oczywiście brawa, przytulanie i cały cyrk: a zobacz misiu co jest w nocniku!! Brawa!!! Hura!!! OO kotek jeszcze nie widział!? I króliczek. Brawoooo!!! Czego nie robi się dla motywacji :). I o 9.00 zaczęła się seria sikania co 5 minut. Siku w majtki, nocnik (bez rezultatu) przebieranie, siku w majtki, nocnik (bez rezultatu), przebieranie i taki maraton 4 razy. O 10.00 przestałam zapisywać, bo stwierdziłam, że nie mam na to czasu. Potem było spanie i kolejne próby do wieczora. Nocnik był wrogiem. Chociaż pod koniec dnia dała się przekonać, żeby chociaż chwilkę na nim posiedzieć. Wieczorem uznałam, że wszystkiemu winny jest nocnik! Z pewnością brak bajerów, pozytywek, wyglądu tronu lub biedronki (podobno dziecko nie powinno sikać biedronce na głowę i nie działa to wcale motywująco;) ), piosenek, odgłosu spuszczania wody i zachęcających wierszyków wpływają na to, że moje dziecko nie będzie korzystało z byle jakiego nocnika. Usiadłam do internetu. Cena najbardziej wystrzałowego nocnika 180zł. Cóż jest 180 zł w porównaniu do wizyty u psychoanalityka i leczenia mojej depresji z powodu braku efektów?;) Padło postanowienie: jeśli do niedzieli nie będzie efektów kupię najbardziej odjazdowy nocnik.

Dzień 3 (sobota). Rano siku na nocnik. Z awanturą, bo zamiast pokotłasić się z rodzicami w łóżku przez pół godziny, mama sadza na nocnik! No ale efekt jest. Potem chwila bez pieluchy. Aaaa zapomniałam napisać. Wybieranie majtek do założenia! Te? NIE. Te? Nie! A może te? Nie! Z 12 par są wybierane zawsze 2 sztuki najbardziej ulubionych no i 2 sztuki mniej ulubionych. Reszta może nie istnieć. Nie trudno się domyślić, że przeważnie te najbardziej ulubione się suszą i jest problem…..Chyba lepiej kupić jednakowe. Potem pojechaliśmy na zakupy i na obiad, więc odpuściliśmy naukę na prawie cały dzień. Wieczorem było mniej awantury o siedzenie na nocniku. Tak, jakby się pogodziła z faktem, że istnieje i należy go polubić. Co do wołania efektu nie było. Krzyczy natychmiast, jak tylko zrobi.

Dzień 4 (niedziela). Tracę cierpliwość. Nastąpiła pewna zmiana. Nie ma już siusiania na raty. Jest raz a porządnie i potem mam przerwę nawet 2 godziny. Oczywiście jak tylko zrobi to leci do mamy a ja natychmiast ją przebieram. Po popołudniowej drzemce idziemy do babci na obiad, więc jest pielucha. Po powrocie poddaję się. Pozwalam jej chodzić w pieluszce. I tu niespodzianka. Moje dziecko woła, że robi siusiu mimo, że ma pieluchę jednorazową. Czyli to znak, że przejmuje nad tym kontrolę i wie, co się dzieje. Pozwala się rozebrać i posadzić na nocnik, ale jest już oczywiście za późno. Mimo to ją nagradzam, że zawołała. Powtórzyła to jeszcze dwa razy. Uznałam, że to dobry znak, że teraz tylko trzeba nauczyć ją reagowania wcześniej. Zapomniałam o postanowieniu zakupu luksusowej wersji nocnika.

Dzień 5 (poniedziałek). Dziś ostatni dzień w domu, bo trzeba zaliczyć kontrolę u lekarza. Mimo pozornego wyzdrowienia pojawił się katar, ale ja wierzyłam, że to chwilowe i od jutra z nauką siusiania wspomogą mnie panie ze żłobka. Na spokojnie podeszłam do odpieluchowywania. Pogodziłam się z porażka i stwierdziłam, że nic na siłę. Nie założyłam jej pieluszki ale przestałam za nią biegać z nieśmiertelnym: chcesz siusiu? zrobisz siusiu? idziemy na nocnik? i tak w kółko przez ostatnie 4 dni. Odpuściłam. Zsika się to trudno, kiedyś się nauczy. Jak mi będzie brakowało cierpliwości, to jej założę pieluchę. Ale tu czekała mnie niespodzianka. Udało się zrobić siusiu na nocnik bez zmoczenia majtek. Wołała za każdym razem i biegła szybko na nocnik. Widać było, że wie o co chodzi, ale zwyczajnie nie umie sobie poradzić z przewidzeniem tego, że musi zawołać trochę wcześniej. Przypomniałam sobie o zamiarze kupienia super nocnika i uznałam, że nie ma to sensu. Zarobiłam właśnie 180 zł :).

Dzień 6 (wtorek). Niestety zostajemy w domu, bo w nocy była temperatura. Katar leje się z nosa jak woda z kranu. Ale to nasz wielki dzień. Tego dnia raz udało jej się zawołać na tyle wcześnie, że zdążyłyśmy z rozebraniem i posadzeniem na nocnik. Byłam dumna!!!! Już wiem, że będzie dobrze.

Dzień 7 (środa). Jest godzina 14.00 a u nas siusiu tylko do nocnika. Żadnych mokrych majtek do prania.

Pełen proces pewnie potrwa jeszcze długo. Jestem szczęśliwa, że się tego podjęłam. Może za bardzo chciałam, może za szybko i dlatego 4 dnia się poddałam. Na szczęście moja mądra córeczka już wiedziała o co chodzi i sama pokazała mi, że damy sobie radę z tym wyzwaniem. To ona mnie zmotywowała do dokończenia tego wyzwania.

 

5. Jaki nocnik wybrać? Nocnik musi być wygodny i dobrze, żeby miał atest. Musi być łatwy w myciu. Nie wiem, czy „bajery” mają wpływ na naukę. Ja skorzystałam ze zwykłego nocnika firmy OKT KIDS.

Drodzy rodzice. Opisałam przygodę z odstawieniem pieluch u mojej córki, która w tej chwili ma rok i 9 miesięcy. Każde dziecko jest inne i ma innych rodziców. U każdego może to wyglądać zupełnie inaczej. To proces wymagający wiele cierpliwości, ale nagrodą jest samodzielność naszego dziecka. Ogromny krok do przodu, wielka radość i duma. Naprawdę warto. Jeśli macie inne doświadczenia to zapraszam do komentowania. Pomoże to zapewne innym rodzicom przejść przez ten trudny etap. Nie poddawajcie się.

 

 

 

7 Comments on Jak odzwyczaić dziecko od pieluszki?

  1. Bardzo Ci dziekuje za ten wpis,zaczynam wlasnie przygodę z odpieluchowywaniem mojego 18 miesięcznego Synka i Twój tekst pomogl mi najbardziej ze wszystkich znalezionych w Internecie :)

  2. Mam taki sam problem, ale po przeczytaniu Twojego artykułu chyba spróbuje zrobić to tak jak sugerujesz. Dziękuje.

  3. Mój synek ma 2 lata i 4 miesiące. Dziś podjęliśmy kolejną próbę po kilku miesiącach. Spodziewam się drugiego dziecka i dlatego zależy mi na tym, aby mały oduczył się noszenia pieluchy do czasu aż kolejne pieluchy dla bobaska trzeba będzie kupować…. Jesteśmy na etapie siusiania na raty, a to naprawdę frustrujące… Odwagi mamusie! Super artykuł;)

  4. Dziękuję Ci za wspaniały artykuł, czyta się go z wielkim zaangażowaniem i ciekawością co będzie się działo czytając kolejną linijkę. Mam córeczkę 2 lata i 2 msc,powiem nie jest łatwo. Dziś mam drugi dzień. Wczoraj jedynie na późne popołudnie miała pieluszkę ale tak to non stop w majteczki, cierpliwość moja dziś już troszkę zawiodła,ale policzyłam do 10 i było ok. Jak jestem na ogrodzie stosuję nocki,w domku nakładkę na sedes. nie mamy problemu z siedzeniem ,tylko zawsze jakos wszystko idzie w majtki a nie tam gdzie powinno. wiem że nie należy dziecka oczywiście za to karcić tylko cierpliwość nas ratuje. Jak narazie w pierwszy dzień na drzemke popołudniową spała w majteczkach i nic nie zrobiła. Dziś jednak już jej założyłam pieluszke gdyż mam podobnie jak ty opisałaś że w dniu drugim siusiu było co chwila. Zobaczymy kiedy my osiągniemy pierwszy sukces. Gratuluję ci cierpliwości a maluszkowi sukcesu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*