Droga przez mękę po 500+

Konkurs na Blog Roku 2015

Dziś miałam okazję towarzyszyć koleżance, która stoczyła kolejną batalię o obiecane 500+, ale żeby czytelnik miał jasność opowiem wszystko od początku.

Moja znajoma jest rozwódką i ma dwójkę dzieci. Z przeliczenia wynika, że należy jej się 500 zł zarówno na pierwsze jak i na drugie dziecko. Polecono jej, aby nie składała elektronicznego wniosku w banku, ale żeby poszła do  Ośrodka Pomocy Społecznej, bo tam pracują mądre i kompetentne osoby, które pomogą jej skompletować dokumenty i dzięki temu szybciej otrzyma pieniądze. Dowiedziała się też, czytając o wymaganych dokumentach, że oprócz wniosku, będzie musiała udokumentować fakt, że jest rozwiedziona. Musi mieć również PESEL każdego z dzieci.

Uzbrojona w dokumenty z Urzędu Stanu Cywilnego zaświadczające, że jej związek małżeński został rozwiązany kilkanaście lat temu wyrokiem sądowym, z numerami PESEL oraz wstępnie wypełnionym wnioskiem poszła do wspomnianej wyżej instytucji.

Tu nastąpiło miłe zaskoczenie, bo w kolejce była tylko jedna osoba, a była pierwsza połowa kwietnia, więc właściwie początek składania wniosków. Być może zapobiegawcze matki złożyły swoje wnioski już 1 kwietnia?

Na tym chyba miłe doświadczenia się zakończyły. Przyszedł czas na zmierzenie się z Panią Urzędniczką. Pani przejrzała wniosek, coś tam pozakreślała i zaczęła swoje przesłuchanie.

-Adres zamieszkania jest ciągle ten sam, czy coś się zmieniło?

-Ten sam, ale…. skąd Pani wie, jaki ja mam adres zamieszkania, skoro tego nie ma nigdzie w dokumentach?

Pani Urzędniczka z rozbrajającą szczerością informuje, że adres jest w poprzednich wnioskach składanych do Ośrodka. Problem polega na tym, że moja znajoma nigdy wcześniej nie składała żadnego wniosku, więc ciągnie dalej:

Skoro nie macie żadnego mojego wniosku, to spytam z ciekawości, w jaki sposób weryfikujecie adres zamieszkania?

Pani lekko już podirytowana: Jak to nie ma? A o zasiłek socjalny?

Koleżanka: nie składałam.

-A stypendium szkolne?

-Nie

-A dodatek mieszkaniowy?

-Nie, nawet becikowego nie odebrałam.

Pani jakoś nie mogła tego przyjąć do wiadomości i podsumowała: my już mamy swoje metody.

Ale to nie koniec.

-Jest Pani rozwiedziona, więc alimenty ma Pani zasądzone?

-Tak

-Z funduszu?

-Nie

-Komornik dla pani ściąga?

-Nie!

-To jak?- Pani miała już wielkie oczy ze zdziwienia a dodatkowo jej szkła korekcyjne sprawiały wrażenie, że zaraz jej wypadną.

-NIE. Na konto dostaję. Wchodzę 10 i są na koncie. Taka procedura. Czy to dziwne? Teraz już podirytowanie było widoczne również w zachowaniu mojej koleżanki.

Pani się zreflektowała, że chyba procedura przyjmowania wniosków o 500+ obejmuje również ludzi, którzy nie mają problemów ze ściąganiem alimentów i nie występują tłumnie o zapomogi.

-Trzeba dostarczyć wyrok sądu o rozwodzie oraz o alimentach.

-Ale po co? Przecież ma Pani tu informację, że jestem rozwiedziona a wysokość alimentów nie ma wpływu na przyznanie świadczenia.- Koleżanka pomału wyczerpywała pokłady swojej cierpliwości.

– Potrzebne są dokumenty z sądu, bo z tych nie wynika, że to Pani ma przydzielone prawo do opieki i mąż też może przyjść wtedy po zasiłek i co wtedy?

Dalsza dyskusja z Panią nie miała sensus. Wiadomym było, że wniosek jest niekompletny a dodatkowe dokumenty wymagały ściągnięcia ich z sądu, bo znajoma nie miała w swoim archiwum oryginałów. Ustaliła z urzędniczką, że jak tylko uda jej się zdobyć wymagane papierki to przyjdzie. Pani powiedziała, że czas jest do końca czerwca, więc na spokojnie a wniosek odłoży. Mam tylko pamiętać datę złożenia, bo ona te do uzupełnienia ma poukładane datami.

Tak się skończyła pierwsza wizyta w instytucji, która wspiera i fachowo pomaga w uzyskaniu świadczenia. Sama procedura ma być łatwa i przyjemna, bo już eksperci PiS o to zadbali. Okazało się, że to był dopiero początek. O dalszych perypetiach opowiem w następnych częściach. Mam jednak pytanie. Czy  Wy też macie takie doświadczenia?

Może to specyfika tej miejscowości i tego Ośrodka, bo to, czego dziś wysłuchałam od innych kobiet, które donoszą kolejne dokumenty to jakiś horror. Jak jest u Was?

 

 

 

 

 

1 Komentarz on Droga przez mękę po 500+

  1. niestety właśnie kwestia opieki nad dzieckiem jest tym, co powoduje, że są problemy z pozytywnym załatwieniem wniosku… a teraz sobie wyobraź taką sytuację, gdy ktoś jest w trakcie rozwodu…. jest wyrok I instancji rozwodowy przyznający opiekę matce, ale mąż składa apelację…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*