Eksperyment pszeniczny

Konkurs na Blog Roku 2015

Mam wrażenie, że od zawsze atakują mnie z prawej i lewej informacje na temat zdrowego odżywiania. Mimo, że mam ponad 40 lat i nie uważam, żebym odżywiała się szczególnie zdrowo, to nie dochowałam się nadwagi. Niestety od jakiegoś czasu narzekam spoglądając na swoje ciało w lustrze, bo  w pewnych miejscach jest go zwyczajnie zbyt wiele. Cellulit też nie stał mi się obcym zjawiskiem, ale ostatnio zauważyłam, że to zjawisko dotyka również nastolatki bez nadwagi.

Siłą rzeczy więcej wagi zaczęłam przykładać do pojawiających się artykułów na temat zdrowego odżywiania. Pierwsze miejsce, jeśli chodzi o nagonkę medialną dotyczy glutenu i pszenicy. Mam wrażenie, że z jednej strony atakuje mnie przemysł spożywczy wolny od glutenu i udowadnia, że bez glutenu będę się czuła lepiej, będę zdrowsza, weselsza i oczywiście piękniejsza. Niestety jak ktoś próbuje mnie zrobić w konia to reaguję fochem. Bo jak tu nie reagować fochem, jeśli w reklamie wciska mi się chrupki kukurydziane wolne od glutenu? Rewelacja, hit sezonu, ale kukurydza nie zawiera glutenu, więc niby reklama prawdziwa, ale dla niemyślących i nastawionych na modę żywieniową działa. Z drugiej strony lobby pszeniczne stara się zrobić wszystko, żeby jednak przemycić nam pszenicę we wszystkim, co się da, bo nawet jest w lodach typu sorbet. Pszenica jest bardzo tania w swojej uprawie  wyrośnie niemalże wszędzie, więc…. jedzmy i nie panikujmy.

Wracając do mnie…. Ostatnio Pani w żłobku poinformowała mnie, że będę miała synka, bo tak jej powiedziała moja córka (2 lata i 4 miesiące) a ja mam taki śliczny okrąglutki brzuszek. O zgrozo!!!! Nie jestem w  ciąży a mój okrąglutki brzuszek nie jest wcale śliczny. Najgorsze jest to, że ta Pani nie jest jedyna osobą pytającą mnie kiedy rozwiązanie i co tym razem urodzę.

Trzeba coś z tym zrobić. Nie uważam, że się przejadam lub podjadam, ale podobno organizm w pewnym wieku zwalnia a efektem tego może być tycie. Tak, słodzę herbatę i to aż 2 łyżeczki, jem białe pieczywo, wieprzowinę, łączę ziemniaki z mięsem i surówką i piję bardzo mało zwykłej wody. A więc poczytałam, poszperałam i stwierdziłam, że poeksperymentuje na sobie.

Od 1 września nie będę jadła pszenicy, może nawet wyeliminuję z diety gluten. Test ma trwać minimum 30 dni. Docelowo chciałabym tak wytrzymać 3 miesiące, ale moja miłość do makaronów i kluchów nie pozwala mi postawić tak wysoko poprzeczki. Celem eksperymentu jest sprawdzenie, czy to prawda, że istnieje coś takiego jak pszeniczny brzuch? Czy to prawda, że poczuję się lepiej? (ja czuję się dobrze, chociaż może nie wiem, że moje dobrze jest zbyt nisko na skali dobrego samopoczucia). Czy to prawda, że będę miała więcej energii, zniknie mi cellulit i świat stanie się piękniejszy?

Do eksperymentu zabrałam się dość fachowo, aby móc ocenić jego efekty. Dziś zrobiłam badania analityczne oraz zważyłam się i zmierzyłam. Pozostaje wyłącznie wytrwać w diecie bez kluchów, makaronów, naleśników oraz pieczywa. Trzymajcie kciuki.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*