Życie to plaża.

Konkurs na Blog Roku 2015

Generalnie uważam, że telewizor w domu jest urządzeniem zbędnym. Ogłupia, kradnie czas, ogranicza naszą uwagę do rzeczy mało istotnych, wciąga nas w spory polityczne i społeczne. Jest mnóstwo rzeczy, które można robić z pożytkiem dla siebie, w czasie kiedy marnujemy go na oglądanie telewizji. Ani to fajne, ani zdrowe. No chyba, że……

Zakochałam się w kanale o nazwie: Travel Channel. A dokładniej, zakochałam się w kilku programach, które można tam zobaczyć.

Trafiłam tam zupełnie niechcący. Właściwie to nie ja tam trafiłam, bo pilot jest rzadkim narzędziem w moich rękach. Ale… już sam tytuł mnie powalił! „ŻYCIE TO PLAŻA” Na program trafiłam chyba w Nowy Rok. Wiem, że był to zupełnie luźny dzień, który z racji przewalającej się po domownikach infekcji i tak zamierzaliśmy spędzić w domu. I jak sam tytuł mówi, program był poświęcony ludziom, którzy postanowili swoje życie przenieść w okolice plaży. Najczęściej temat dotyczył Amerykanów, którzy z dnia na dzień porzucali swoje lepsze lub gorsze posadki, pakowali manatki i przeprowadzali się na stałe w ciepłe rejony Ameryki Środkowej. Najczęściej trafiali na ciepłe wybrzeża Morza Karaibskiego do Nikaragui. Tam, w ciągu dwóch tygodni robili rekonesans i otwierali swoje biznesy. Ponieważ jednego dnia Travel Channel puścił tzw. maraton tego programu, więc w ciągu kilku godzin zapoznałam się z przedziwnymi pomysłami na życie w tym pięknym raju. I tak np dwoje ludzi zakupiło duży kuter rybacki, który przerobili na pizzerię. Zorientowali się, że turyści pływający na swoich jachtach wzdłuż wybrzeża, lub też cumujący przy nim nie mają ochoty wjeżdżać w głąb lądu, żeby zamówić pizzę. Łatwiej jest wsiąść na skuter i dopłynąć do nich z gorącym posiłkiem. Swoje zamówienia zbierają przez CB radio. W ciągu dnia wydają co 4 minuty jedną pizzę! Można? Można! A w Polsce? Sanepid, pozwolenia, zezwolenia, badania, kontrole i koszty ZUS i US, które utopiłyby biznes zanim by powstał.

Takich pomysłów było tam kilka. Facet po tygodniu pobytu zorientował się, że nikt nie uprawia flybord’u. Po tygodniu kupił skuter, sprzęt, z rur PCV zbudował olbrzymi, pływający kosz do koszykówki i ma swój sposób na życie. Jeszcze ktoś inny kupił duży obszar gruntu, na którym odkrył jaskinię. Środek jaskini pokryty był stalaktytami a w środku było olbrzymie jezioro z krystaliczną wodą. Nowy nabywca, wybudował zjeżdżalnię prowadzącą wprost do jeziora w jaskini. Bajecznie wszystko oświetlił i stworzył podziemny aqua park. W Polsce? Życia by mu nie starczyło na załatwienie pozwoleń. Jeszcze inny przybysz zorientował się, że na miejscu są bardzo drogie składniki niektórych potraw serwowanych przez miejscowe restauracje. Sprawa dotyczyła głównie ziół i warzyw. Szybko zorientował się, że uprawa tych produktów na miejscu  spowoduje u niego znaczny zarobek. Kupił kawałek ziemi i założył własną szklarnię.

I w taki oto sposób ludzie przyjezdni potrafią pogodzić rajskie życie na plaży  z pracą, która nie ma nic wspólnego z olbrzymia korporacją.

Dlaczego ten program tak mnie zafascynował? Prawdopodobnie dlatego, że ja też, tak jak Ci ludzie, chciałabym żyć w innym miejscu. Chciałabym się wyprowadzić z tego kraju dla siebie oraz dla moich dzieci. Jeszcze jakiś czas temu kierowała mną chęć zmiany klimatu na cieplejszy, chęć zamieszkania wśród ludzi, którzy żyją wolniej i są na codzień uśmiechnięci. Dziś do tych argumentów dochodzi dodatkowo sytuacja polityczna, ale to nie jest ani czas ani miejsce na rozpisywanie się na ten temat.

Najbardziej zadziwiające jest dla mnie podejście tych ludzi do tematu przeprowadzki. Oni po prostu podejmują decyzję, wyjeżdżają, znajdują sobie jakiś niewielki dom do wynajęcia i zaczynają nowe życie. Pomysł na utrzymanie biorą z życia. Przyglądają się ludziom, miejscu, analizują  i wypełniają niszę, która jest zawsze. Trzeba tylko odkryć potrzeby. W taki sposób powstały hotele w miejscach, gdzie nie było turystów. W takich miejscach powstały restauracje, bo taka była potrzeba.

Dlaczego ja tak nie potrafię? Analizuję, kombinuję, zastanawiam się, czytam, oglądam i roztaczam czarne wizje, że jeśli nie wymyślę sposobu na  życie, zanim wyjadę w dane miejsce, to nie mam co myśleć o wyprowadzce. I w ten oto sposób marzenie o życiu na plaży zamieniam w koszmar myśli: z czego tam będę żyć?

Wczoraj na tym samym kanale obejrzałam inny program: „Międzynarodowi poszukiwacze domów”. Ten program oglądam z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że traktuje on o nieruchomościach, które mają związek z moją pacą a po drugie dlatego, że porusza problem przeprowadzki z jednego kraju do drugiego. To właśnie wczoraj wyemitowano odcinek, w którym 11-osobowa rodzina wyprowadziła się z USA do malowniczego miasteczka na Sycylii. Małżeństwo z dziewiątką swoich dzieci odbyło podróż w jedną stronę, aby wynająć na miejscu dom, poszukać pracy i osiedlić się na stałe. Sprzedali wszystko, co mieli na wyprzedażach i tak po prostu wylądowali na Sycylii. Bez stresu, bez obaw o przyszłość, o to, gdzie będą mieszkać, gdzie pracować i w jakich szkołach będą się uczyć ich dzieci. Byłam pod ogromnym wrażeniem tej kobiety. Dziewiątka dzieci, a ona szczęśliwa, bo właśnie spełnia się marzenie jej życia. Decyzja, jaką podjęli Ci ludzie zapadła jednego wieczoru w kawiarni. Stwierdzili, że mają dość gonitwy, że nie mogą odkładać swoich marzeń na później, bo ich najstarszy syn ma już 14 lat i za chwilę dorośnie i być może zdąży się usamodzielnić. Im bardzo zależało, aby przeprowadzić się całą rodziną i tak też niemalże z dnia na dzień zrobili.

Programy na tym kanale są dla mnie, jak terapia szokowa. Dzięki nim widzę, jak mocne są moje ograniczenia. Jak duży wpływ na moje decyzje ma wychowanie w kraju, w którym tak długo panował komunizm, w kraju, który był hermetycznie zamknięty na świat. W kraju, w którym nadal trudno jest spokojnie myśleć o dniu jutrzejszym, o przyszłości czy o spokojnej emeryturze. W kraju, w którym coraz ciężej o optymizm.

2 Comments on Życie to plaża.

  1. Ja już wielki nie oglądałam nic w telewizorze :) Kiedyś byłam uzależniona – na szczęście detox okazał się skuteczny i teraz zupełnie za tym nie tęsknię :) Marzy mi się taka odwaga jak ta 11 osobowej rodzinki. Może kiedyś się na nia zdobędę :)

    • Też zbieram się na tą odwagę. Ale decyzja już podjęta. Teraz organizujemy sobie pracę, tak aby móc pracować w dowolnym miejscu na ziemi i mieszkać na naszej wymarzonej Tereryfie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*